Finst

Tylko dla instytucji? Użytkownicy masowo odpadają

Ethereum kiedyś miał jasną wizję: stać się światowym komputerem, fundamentem lepszego systemu finansowego i bardziej uczciwego internetu.

Tylko dla instytucji? Użytkownicy masowo odpadają

Ethereum zaczynał kiedyś od jasnej wizji: stać się światowym komputerem, fundamentem lepszego systemu finansowego i bardziej uczciwego internetu. To cyfrowy świat bez cenzury, z pełną prywatnością i równym dostępem dla wszystkich. Jednak patrząc na stan sieci, widzimy co innego: Ethereum zmaga się z kryzysem tożsamości. Zwykli użytkownicy odchodzą, i to zrozumiałe. Szeroka adopcja? Różnie to widać. Jednocześnie rośnie wykorzystanie sieci. Tylko nie przez przeciętnych ludzi, lecz przez duże instytucje.

Największe banki, zarządcy aktywów i firmy technologiczne, od BlackRock po PayPal i Sony, eksperymentują z Ethereum lub jego tak zwanymi sieciami „Layer 2”. Czy marzenie o zdemokratyzowanym cyfrowym świecie przekształca się w aktualizację istniejącego systemu? Czas na realistyczny stan rzeczy.

Ethereum ma problem z użytkownikami

Ethereum pozostaje, pomimo wszystkiego, niekwestionowanym liderem rynku wśród platform smart contractów. Większość deweloperów, najwięcej dApps i olbrzymia większość kapitału znajduje się na Ethereum. Z około 90 miliardów dolarów kapitału w DeFi, ponad połowa jest zakotwiczona na Ethereum. Czego brakuje: aktywnych użytkowników.

Według najnowszego raportu Santiment koszty transakcji są na najniższym poziomie od 2020 roku. Brzmi dobrze? W praktyce to zły znak: „Mniej transakcji oznacza mniejsze zapotrzebowanie na miejsce w bloku, a co za tym idzie niższe koszty,” pisze Santiment. Codzienne adresy aktywne spadły o 11% do 450 000. Codzienne transakcje utrzymują się na poziomie 1,5 miliona — bez wzrostu ani spadku. Dla porównania Solana ma około 4 miliony aktywnych adresów i 250 milionów transakcji dziennie.

Niektórzy wskazują na rosnącą rolę rozwiązań Layer-2, takich jak Arbitrum czy Base. Rzeczywiście widać tu pewne przesunięcia: razem mają około 2 milionów aktywnych adresów i 12 milionów transakcji dziennie. Ale i tam brakuje masowej adopcji. Jednym z powodów jest brak przyjaznych użytkownikowi aplikacji dla szerokiej publiczności, pomijając stablecoiny.

I nawet jeśli takie istnieją, pojawia się kolejny problem: doświadczenie użytkownika jest po prostu zniechęcające. Przykład: dziennikarka kryptowalut „Web3 Kristel” napisała o swojej frustracji przy przenoszeniu USDT między sieciami. Bez ETH na Arbitrum nie mogła zapłacić za gaz, aby wysłać USDT. A bez gazu nie mogła też kupić ETH. Jej konkluzja: „Kto myśli, że w ten sposób przyciągniesz nowych użytkowników? Głupi system, zepsuty system.”

Znana dziennikarka Camila Russo ostrzegała już w zeszłym roku: „Ludzie Ethereum, kocham was — ale przestańcie udawać, że doświadczenie Layer-2 nie jest katastrofalne. Nawet dla doświadczonych użytkowników to bolesne. Dla początkujących to nie do zaakceptowania.”

Ethereum wciąż popularny wśród instytucji

Z drugiej strony widać wyraźny ruch wśród dużych graczy: Ethereum to blockchain dla instytucji. Szczególnie na rynku Real World Assets (RWA) to widoczne: spośród 11 miliardów dolarów tokenizowanych aktywności, ponad połowa koncentruje się na Ethereum. Zksync, Layer-2, mieści jeszcze dwa miliardy.

BlackRock zbudował swój szybko rosnący fundusz RWA BUIDL na Ethereum (obecnie ponad 2 miliardy dolarów). Visa używa Ethereum dla swojego platformy tokenizacji. Sony uruchomiło platformę Sonieum jako Ethereum Layer-2. A także PayPal wybrał Ethereum do wprowadzenia własnego stablecoina PYUSD.

Dla instytucji Ethereum jest atrakcyjny: okazał się odporny, bezpieczny i wystarczająco zdecentralizowany, aby budzić zaufanie. Czas praktyk zwanych „dzikim zachodem” zdaje się minąć. Ponadto sieć jest modułowa: instytucje mogą tworzyć własne Layer-2, jak zrobiło to Sony, i nadal korzystać z bezpieczeństwa Ethereum. Wysokie koszty transakcji ich nie martwią, gdy transferują miliony; nie przejmują się opłatami 10 lub 50 dolarów. A jeśli technika jest zbyt skomplikowana, mają wystarczające środki na ekspertów i doradców.

Przyszłość: rozwiązania w zasięgu ręki?

Ethereum wydaje się powoli przekształcać z otwartego placu w terminal prywatnego odrzutowca: teoretycznie dostępny dla każdego, w praktyce użyteczny głównie dla tych, którzy posiadają środki. Dla instytucji pozostaje to korzystne. Dla przeciętnego użytkownika na razie nie.

Ale pracuje się nad rozwiązaniami. Metamask chce znacznie uprościć wymianę tokenów. W koncepcji „Account Abstraction” próbuje się usunąć złożoność dla użytkownika, system ma za niego załatwiać operacje. Czy to się szeroko sprawdzi, jeszcze trzeba będzie potwierdzić. Jednak chęć jest. Ethereum już wcześniej przetrwał burze i za każdym razem dostosowywał się.

Pytanie brzmi: czy Ethereum zdoła ożywić swoją pierwotną wizję, czy stanie się ostatecznie zabawką potężnych państw?


Zastrzeżenie: Treść ma charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowi porady finansowej, inwestycyjnej, prawnej ani podatkowej. Podane informacje mogą być niekompletne, nieścisłe lub nieaktualne i nie powinny być traktowane jako wiążące. Żadne treści na tej stronie nie stanowią rekomendacji kupna, sprzedaży ani przechowywania jakiejkolwiek kryptowaluty. Inwestowanie w aktywa kryptograficzne wiąże się z ryzykiem utraty środków.