Kryptoregulacja: oto dlaczego SEC idzie za daleko
Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) oraz inne amerykańskie władze skierowały swój atak na sektor kryptowalut.

Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) oraz inne amerykańskie władze skierowały swój atak na sektor kryptowalut. Ich działania prowadzą do jednego wniosku: przekraczają swoje uprawnienia.
Każdy zna scenę z programów kryminalnych, w której inspektor, stojąc w obliczu groźby ze strony przestępcy, działa z własnej inicjatywy i bez zgody swojego przełożonego, aby zapobiec większemu złu. W późniejszym uzasadnieniu swoich działań mówi się wtedy, że istniało „natychmiastowe niebezpieczeństwo” — zmuszono go do podjęcia działania. Obecnie Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) oraz Komisja ds. Handlu Towarami Futures (CFTC) zdają się używać tej samej metody.
Nadzór nie tworzy prawa
Podobnie jak w Europie, amerykańskie organy regulujące nie odpowiadają za tworzenie praw. Jak to zwykle bywa w większości demokracji, prawo przyjmują politycy w parlamentach lub kongresach. Zadaniem władz jest dopilnowanie, aby prawa były przestrzegane, i w razie potrzeby podjęcie interwencji, gdy dochodzi do ich naruszenia lub wielokrotnego naruszenia.
Na podstawie tego założenia można stwierdzić, że SEC i inne amerykańskie władze przekraczają swoje prawo w „crypto crackdown”. W ich twardym działaniu wobec branży kryptowalut tworzą fakty lub regulacje kryptowalut, które tak naprawdę powinny wynikać z ustawy ze strony Kongresu USA. Jake Chervinsky, dyrektor ds. polityki w Blockchain Association, dochodzi do tego oszacowania w swoim postingu na X.
SEC kontra kryptowaluty: „Wszystko to instrumenty finansowe”.
W powtarzaniu, że wszystkie kryptowaluty muszą być klasyfikowane jako papiery wartościowe i że zastosowania takie jak staking też powinny być traktowane jako transakcje instrumentów finansowych, SEC upraszcza sobie zadanie. W ten sposób SEC przywłaszcza sobie uprawnienia, których jeszcze nie posiada, a reguły powstają jeszcze zanim prawa zostaną uchwalone.
Dlatego warto, by inni członkowie państwa zdążyli z hamowaniem. Obecna sytuacja utrzymuje firmy kryptowalutowe w stanie szoku, bo mogą spodziewać się kary ze strony organów w każdej chwili. Niedawny przykład to krypta giełda Kraken, która musiała zapłacić SEC 30 milionów dolarów i zamknąć swoją usługę stakingu. CEO Coinbase, Brian Armstrong, czuje się już ostrzegany i powiedział, że będzie bronił swoją usługę stakingu w sądzie, jeśli SEC zapuka ponownie.
Sektor kryptowalut nie jest Dzikim Zachodem, Gary Genslerze!
Szef SEC, Gary Gensler, nie jest Johnem Waynem, który może strzelać bezkarnie — w końcu nie żyjemy na Dzikim Zachodzie. W swoich szybkim postępach SEC szkodzi nie tylko firmom kryptowalutowym, lecz także firmom i bankom współpracującym z przemysłem kryptowalut, co widać na przykładzie Silvergate i Signature Bank.
Poza firmami, to konsumenci cierpią, bo muszą przechodzić do zagranicznych i w razie wątpliwości, mniej regulowanych dostawców. Zakazy nie chronią konsumenta ani nie budują innowacyjnego sektora — oby pan Gensler zrozumiał to na czas.