Dlaczego Bitcoin rośnie nad 111 000 dolarów
Bitcoin jest oficjalnie w fazie byczego rynku. W ostatnich 24 godzinach kurs Bitcoina na świecie wzrósł o cztery procent i osiągnął 111 500 dolarów.

Bitcoin jest oficjalnie w fazie byczego rynku. W ciągu ostatnich 24 godzin kurs Bitcoina na świecie wzrósł o cztery procent i wyniósł 111 500 dolarów. Dzięki temu Bitcoin osiągnął nowe rekordowe maksimum i wkroczył na nieznany teren.
Również altcoiny dołączają do rajdu. Ethereum (ETH), numer dwa pod względem kapitalizacji, obecnie notuje około 2 628 dolarów, nadal o 46 procent poniżej rekordu 4 878 dolarów z listopada 2021 roku.
Wzrost rynku kryptowalut wynika z mieszanki czynników technicznych i makroekonomicznych. Napięcia na rynku obligacji odgrywają tu kluczową rolę: inwestorzy przenoszą kapitał do rzadkich aktywów, takich jak złoto i Bitcoin. Do tego agencja ratingowa Moody’s obniżyła w tym tygodniu ocenę amerykańskich obligacji skarbowych, co może prowadzić do wyższych kosztów finansowania dla USA i w dłuższej perspektywie do większej inflacji. Większa inflacja to często większa ilość pieniędzy w obiegu, co zazwyczaj jest korzystne dla kryptowalut.
Według analityków rynkowych, takich jak Andreas Steno, nawet nowa runda światowego “Quantitative Easing” nie jest wykluczona, scenariusz, w którym banki centralne masowo skupują obligacje państwowe, ponownie wpompowując do rynku ogromne ilości płynności.
Tymczasem rosną także zapotrzebowanie na ETF-y Bitcoin. Już w środę, 21 maja, napłynęło do tych funduszy 607 milionów dolarów. Suma napływów w tym tygodniu wynosi 1,6 miliarda dolarów.
Inwestorzy instytucjonalni nie pozostają w tyle. Także Michael Saylor w tym tygodniu kupił kolejnych 7 390 BTC, warte 765 milionów dolarów. Nadal trzyma się swojej strategii: kupować, utrzymywać i dalej kupować.
A jaka będzie następna krok? Sygnały pozostają na razie bycze, ale przy tak szybkim wzroście korekty zawsze czają się. Jednak analityk Plan C nazywa ten rajd byczym „zdrowym”.
Niektóre wskaźniki, takie jak NVT Golden Cross, sugerują, że przegrzanie na poziomie 2,2 jest niebezpiecznie blisko. Czyli korekta jest bardziej kwestią „kiedy”, niż „czy”.