Sam Bankman-Fried uznany za winnego
Proces przeciwko SBF trwał pięć tygodni. Wyszły na jaw liczne szokujące szczegóły.

Proces przeciwko SBF trwał pięć tygodni. Wyszły na jaw liczne szokujące szczegóły. Teraz podjęto decyzję: on jest winny.
Założyciel niewypłacalnej giełdy kryptowalut FTX został uznany za winnego – we wszystkich siedmiu zarzutach przeciwko niemu. Taką decyzję podjęła dziś około godziny 1 w nocy czasu holenderskiego dwunastoosobowa ława przysięgłych. Nie zapadł jeszcze ostateczny wyrok, ale założyciel FTX nie uniknie kary pozbawienia wolności.
Prawie rok od upadku FTX decyzja zapadła wobec Sama Bankmana-Frieda. Jest winny. Ława przysięgłych uznała za udowodnione, że SBF oszukał inwestorów. Akt oskarżenia obejmował różne zarzuty dotyczące oszustw i spisku. Kara nie została jeszcze określona. Ostateczny wyrok zostanie wydany dopiero w przyszłym roku, 28 marca. W najgorszym wypadku 31-latek może dostać nawet do 115 lat pozbawienia wolności.
Sędzia Kaplan podziękował ławie przysięgłych za ich pracę. "Robili to, czego oczekujemy od wszystkich obywateli, gdy są powołani".
Tym kończy się jeden z największych procesów karnych w historii kryptowalut. Szkody poniesione wynosiły miliardy dolarów amerykańskich — tylko klienci FTX mieli stracić aż 8 miliardów.
Proces trwał nieco mniej niż miesiąc. Ujawnił szereg okrutnych praktyk biznesowych w imperium kryptowalut SBF – jedno gorsze od drugiego. Niektóre z nich to: dziura na miliard dolarów w bilansie FTX, "specjalne uprawnienia" pozwalające Alameda przenosić pieniądze klientów giełdy, księgowe oszustwo, łapówkarstwo chińskich urzędników państwowych, a nawet płatności w wysokości miliona dolarów firmie otwierającej SBF drogę do świata gwiazd.
Szczególnie zaskakujące: Sam Bankman-Fried zeznawał przed własnym procesem karnym, co w takich sprawach zdarza się rzadko. Ostatecznie ta decyzja niewiele mu przyniosła, bo prokurator wykorzystał okazję, aby skonfrontować fundatora FTX z jego wypowiedziami w wywiadach i na X (dawniej Twitter).
Proces SBF 2.0
To było jednak tylko wstęp do tego, co 31-latek prawdopodobnie czeka w innym procesie. Początkowo amerykański prokurator postawił SBF łącznie 13 zarzutów. Dzięki porozumieniu z Bahamami pięć zarzutów (zdecydowana większość to naruszenia przepisów wyborczego prawa) zostało przeniesionych do odrębnego procesu. Jeden zarzut został wycofany. Sędzia Kaplan wyznaczył termin procesu na 11 marca przyszłego roku.
Z wyrokiem proces jest prawie zakończony. SBF najprawdopodobniej i tak zostanie skazany na karę pozbawienia wolności. Pytanie, czy finalnie będzie to rzeczywiście 115 lat, także z powodu możliwości odwołania się SBF od wyroku.